Istnieje bogata sfera zachowań się, które sprawiają wrażenie przemyślanych, prowadzonych mądrze i ze świadomością celu. Pszczoły budują bezbłędnie komórki plastrów i zbierają zapasy pokarmu na zimę, liczni zwierzęcy rodzice idealnie pielęgnują potomstwo, a młode ptaki samodzielnie podejmują wędrówki na nieznane sobie kontynenty i docierają do miejsc, gdzie mieszkali w ubiegłym roku ich rodzice. Te tzw. instynktowne czynności są im wrodzone, dziedziczne. Powstały one i utrwaliły się w toku dwóch podstawowych procesów
ewolucyjnych: mutacji, a następnie doboru naturalnego (selekcji naturalnej). Czynności takie odbywają się niewątpliwie bez pracy myślowej, podobnie jak skomplikowaną czynność ssania noworodek ludzki bądź zwierzęcy wykonuje bez uprzedniego jej obmyślenia. U organizmów o niskim szczeblu rozwoju układu nerwowego i we wczesnych stadiach rozwoju osobniczego (nie wyłączając człowieka) prawdopodobieństwo przebiegania procesów myślowych wydaje się bliskie zera. Ale nie wyklucza to bynajmniej odczuwania przez takie istoty doznań zmysłowych, a może i silnych przeżyć emocjonalnych, np. lęku.
Człowiek, poza wspomnianym już ssaniem, wykazuje również bardzo wiele wrodzonych, instynktownych bądź odruchowych umiejętności i automatycznych reakcji (np. obawa wysokości, reaktywność na apele seksualne, poszukiwanie opieki w opresji albo dążenie do nadrzędności itd.). Ocena, czy coś jest czy nie jest antropomorlizowaniem zwierząt, musi opierać się przede wszystkim na rozeznaniu, na czym w istocie polega a na czym nie polega człowieczeństwo i jak rozległe jest zwierzopochodne podłoże naszej psychiki. Okazało się np. między innymi, że tak wzniosłe i — zdawałoby się — czysto człowiecze uczucia, jak zapał, entuzjazm, są nie tylko podobne formalnie, ale i tożsame genetycznie z emocjami, których w pewnych sytuacjach doznają szympansy — a niewykluczone, że i inne zwierzęta. Inny ostrzegawczy przykład: w pewnej pracy naukowej autor stwierdza, że doświadczalny owad, po wyjściu ze swej kryjówki, traci orientację w znanym sobie otoczeniu, jeśli eksperymentator poprzestawiał w nim poszczególne elementy. Fakt ten posłużył jako dowód niskiej wydolności psychiki tego owada. Pytamy jednak: ilu ludzi nie uległoby zdezorientowaniu, gdyby wyszedłszy któregoś dnia z własnego domu, ujrzało poprzemieszczane
domy, drzewa i chodniki. A jeśli nawet ktoś w tych warunkach nie przejawiłby żadnej niepewności — to czy właśnie ten fakt nie świadczyłby o mizernej wrażliwości i sprawności jego aparatu postrzegania i modulatorów nerwowych?
No comments:
Post a Comment