Friday, June 29, 2007

instynktowne czynności

Istnieje bogata sfera zachowań się, które sprawia­ją wrażenie przemyślanych, prowadzonych mądrze i ze świadomością celu. Pszczoły budują bezbłędnie komórki plastrów i zbierają zapasy pokarmu na zimę, liczni zwie­rzęcy rodzice idealnie pielęgnują potomstwo, a młode ptaki samodzielnie podejmują wędrówki na nieznane sobie kontynenty i docierają do miejsc, gdzie mieszkali w ubiegłym roku ich rodzice. Te tzw. instynktowne czynności są im wrodzone, dziedziczne. Powstały one i utrwaliły się w toku dwóch podstawowych procesów


ewolucyjnych: mutacji, a następnie doboru naturalnego (selekcji naturalnej). Czynności takie odbywają się nie­wątpliwie bez pracy myślowej, podobnie jak skompli­kowaną czynność ssania noworodek ludzki bądź zwie­rzęcy wykonuje bez uprzedniego jej obmyślenia. U orga­nizmów o niskim szczeblu rozwoju układu nerwowego i we wczesnych stadiach rozwoju osobniczego (nie wy­łączając człowieka) prawdopodobieństwo przebiegania procesów myślowych wydaje się bliskie zera. Ale nie wyklucza to bynajmniej odczuwania przez takie istoty doznań zmysłowych, a może i silnych przeżyć emocjo­nalnych, np. lęku.

Człowiek, poza wspomnianym już ssaniem, wykazuje również bardzo wiele wrodzonych, instynktownych bądź odruchowych umiejętności i automatycznych reakcji (np. obawa wysokości, reaktywność na apele seksualne, poszukiwanie opieki w opresji albo dążenie do nadrzęd­ności itd.). Ocena, czy coś jest czy nie jest antropomorlizowaniem zwierząt, musi opierać się przede wszystkim na rozeznaniu, na czym w istocie polega a na czym nie polega człowieczeństwo i jak rozległe jest zwierzopochodne podłoże naszej psychiki. Okazało się np. między innymi, że tak wzniosłe i — zdawałoby się — czysto człowiecze uczucia, jak zapał, entuzjazm, są nie tylko podobne formalnie, ale i tożsame genetycznie z emocja­mi, których w pewnych sytuacjach doznają szympan­sy — a niewykluczone, że i inne zwierzęta. Inny ostrze­gawczy przykład: w pewnej pracy naukowej autor stwierdza, że doświadczalny owad, po wyjściu ze swej kryjówki, traci orientację w znanym sobie otoczeniu, jeśli eksperymentator poprzestawiał w nim poszczegól­ne elementy. Fakt ten posłużył jako dowód niskiej wy­dolności psychiki tego owada. Pytamy jednak: ilu ludzi nie uległoby zdezorientowaniu, gdyby wyszedłszy któ­regoś dnia z własnego domu, ujrzało poprzemieszczane



domy, drzewa i chodniki. A jeśli nawet ktoś w tych wa­runkach nie przejawiłby żadnej niepewności — to czy właśnie ten fakt nie świadczyłby o mizernej wrażliwo­ści i sprawności jego aparatu postrzegania i modulato­rów nerwowych?

No comments: